Posty

„To tylko moja sprawa ... ”

Niedzielna Msza święta, ksiądz przy ambonie w pewnym momencie zawiesza głos i dłuższą chwilę milczy patrząc w kierunku ławek. W pierwszej chwili pomyślałem, że zgubił wątek, ale w tym samym momencie kątem oka zauważyłem jakieś niejasne zachowanie paru osób dwie ławki przede mną. Jakiś starszy mężczyzna wychodził z swego miejsca w głębi ławki, inny równie wiekowy stał koło ławki i zdejmował płaszcz układając go na podłodze, kilka kobiet siedzących z brzegu ławki też się ruszało by zrobić przejście temu wychodzącemu i temu drugiemu, który jak się okazało miał zająć opróżnione miejsce. Gdy już wszedł na miejsce, jeszcze chwilę stał i rozglądał się, coś do kogoś kiwając. W końcu ksiądz poprosił: „proszę usiąść” i po uspokojeniu się sytuacji kontynuował swoją myśl. Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, żeby uprzytomnić społeczne skutki jednego drobnego czynu tylko jednej osoby:  jedna osoba przychodzi na Mszę Św. około 15 minut spóźniona(„to moja sprawa, że się spóźniam”)</>  kazanie ...

Rok Kościelny.

Stosunkowo późno w mym życiu doszedłem do punktu, w którym zadałem sobie pytanie o znaczenie różnych okresów roku liturgicznego i mój świadomy ich odbiór. Jedynie dwa wielkie święta w czasie roku – Boże Narodzenie i Wielkanoc – wybijały się z tła, stanowiły pewnego rodzaju znaczniki upływającego czasu, miały też swój utrwalony tradycją sposób ich obchodzenia. W tradycji w której wyrosłem należały do tego roraty, wstrzemięźliwość od przyjemności kulinarnych i uciech w czasie Adwentu i Wielkiego Postu, święcenie palm i pokarmów przed Wielkanocą, opłatek i święcone jajko. Oczywiście była też choinka z prezentami a po niej pasterka, i śmigus-dyngus w Wielki Poniedziałek. Moje przeżycia religijne sprowadzały się do spowiedzi, a na przełomie lat szkoły podstawowej i liceum jeszcze kilka dni rekolekcji na które szliśmy do kościoła w ramach zajęć szkolnych. Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny znaczone były tylko wizytą na cmentarzu i świeczką przed zdjęciami zmarłych przodków i krewnych, Boż...

Dom Rodzinny

Mam za sobą dwie wielkie emigracje, jedna przeżyta w wieku chłopięcym, druga w wieku więcej niż dojrzałym. Ta pierwsza to wynik wojny i przymusowej eksmisji ze Lwowa (przewrotnie w języku propagandy zwanej repatriacją), drugą można nazwać dobrowolno –ekonomiczną. Obydwie dały mi doświadczenie pewnego rodzaju zerwania ciągłości i utraty tradycyjnego domu rodzinnego. Przeżywane ostatnio sytuacje rodzinne skłoniły mnie do przemyślenia tych doświadczeń i innego spojrzenia na problem. Dom rodzinny w takim kształcie do jakiego tęsknimy i jaki sobie wyobrażamy np. czytając Pana Tadeusza, należy do przeszłości która w realnym dla pokolenia czasie jest chyba nieodwracalna. Właściwie zaczął on przechodzić do przeszłości wraz z nastaniem ery przemysłowej, a proces znacznie przyspieszyły rewolucje i wojny XX wieku. Masy ludzkie liczone nie w tysiącach, ale w milionach, zostały albo przymuszone ekonomicznie, albo w drodze fizycznej przemocy wyrzucone ze swych tradycyjnych od pokoleń miejsc osiedle...

Wieki Post – po co pościć ?

Kilka myśli na temat postu i umartwień w okresie Wielkiego Postu. Również linki do ciekawych  artykułów w internecie (portale OPOKA i Tygodnik Powszechny). Pisałem niedawno o moim bardzo biernym przechodzeniu poprzez okresy roku liturgicznego bez wnikania w ich znaczenie i bez przeżywania ich treści ( Adwent 2009 ). N o i ani się obejrzałem skończył się Adwent, przeszło Boże Narodzenie, minął Nowy Rok. Nadeszła Środa Popielcowa. Cóż ona właściwie oznacza. Co oznacza i czym się różni od tylu innych śród w ciągu roku poza tym, że przez parę godzin mam czoło pomazane popiołem, i że cały dzień wysłuchiwałem burczenia w brzuchu? Początek Wielkiego Postu. Czy podjąłem wysiłek, by ten dzień spędzi ć jakoś szczególniej, bodaj pomyśle ć o następujących teraz czterdziestu dniach dzielących nas od wielkiego święta i o tym jak te dnie wykorzysta ć by się na to Święto przygotowa ć ? Parę lat temu osoba w wieku mniej więcej moich dzieci zadała mi zdecydowanie nie przychylnym tonem pytanie ja...

Moje "odkrycie" Matki Bożej z Gwadelupe

Obraz
Wyrosłem i wychowałem się w atmosferze kultu kilku obrazów Matki Boże:  z Częstochowy,   z Ostrej Bramy, Od Siedmiu Boleści, ... . Ale nigdy, mieszkając jeszcze w Polsce,  nie spotkałem się z Matką Bożą z Gwadelupe. To imię pojawiło się w mojej świadomości dopiero tu w Kanadzie, ale i to bez jakiegśs konkretnego skojarzenia, i bez wzbudzania we mnie potrzeby przywoływania go. Tamte polskie wizerunki niosły dla mnie konkretne treści religijno-historyczne i wzbudzały uczucie bliskości i pewnej wzajemnej przynależności (mojej to tych własnie przedstawień Pani, i tych przedstawień do mnie). Wizerunek z Gwadelupe był dla mnie bardziej indiańską egzotyką aniżeli obiektem związanym z kultem religijnym.                                               ...

Desiderata - Tekst do przemyślenia

Obraz
Wspaniały tekst z 17-go wieku odkryty w kościele w Baltimore To naprawdę trzeba przeczytać, przemyśleć i wziąć sobie do serca.

Panie Boże załatw to

Moi dobrzy znajomi przeżywają bardzo głęboki kryzyz rodzinny. Ich ponad trzydziesto-letnie małżeństwo jest na granicy rozpadu. Żadno z nich tego nie chce, obydwoje chcieli by je zachować, a jednak wszystko wskazuje, że ten związek dogorywa. Męczą się ze sobą,w powietrzu wisi tragedia. I po ludzku patrząc chyba tylko rozstanie jest dla nich wyjściem. Widząc to jestem w wielkiej rozterce, bo sobie zadaję pytanie jak postępować. Ślubowali sobie sakramentalnie wierność na dobre i na złe. Ale jeżeli to zło dochodzi do granic ludzkiej wytrzymałości czy mogę, będąc z boku i bezpośrednio tym złem nie dotknięty, zachęcać ich mimo wszystko do trwania? A co, gdyby to dotyczyło nie "ich", ale mnie samego? Czy potrafił bym trwać przy złożonej lata temu obietnicy? Jakże więc mogę zachęcać do tego innych? Nie widząc żadnego sposobu w jaki mógłbym im pomóc, modlę się w ich intencji. Zostawiam sprawę do rozstrzygnięcia Panu Bogu. I tak, polecając ich codziennie wstawiennictwu Matki Boskiej, z...